Droga do Sa Calobra

Roadtrip po Majorce

Majorka to dla wielu niekończąca się impreza i plażowanie. Koniecznie w resortach All inclusive. W dzisiejszym zestawieniu pokażę wam Majorkę z nieco innej, dużo ciekawszej perspektywy.

Przylatujemy do stolicy i największego miasta Balearów, Palmy de Mallorca. To przy okazji jedno z najbardziej ruchliwych lotnisk Europy, na którym trudno się odnaleźć.

Chociaż Majorka jest bardzo dobrze skomunikowaną wyspą, najlepiej wynająć samochód i być niezależnym. Przy choćby dwóch osobach i objazdowej formie podróży to także tańsza opcja. Samochód wynajmujemy przez Internet i odbieramy na lotniskowym parkingu.

Teraz tylko pozostaje nam zalać bak do pełna, odpalić ulubioną muzykę w odtwarzaczu i ruszyć po hiszpańską przygodę.

Alcúdia

Alcúdia znajduje się po drugiej stronie wyspy niż lotnisko, ale Majorka jest tak niewielka, że będziecie na miejscu już po godzinie jazdy. Poza tym, pierwszą rzeczą o której marzymy po przylocie z zimnej Polski jest kąpiel w lazurowych wodach Morza Śródziemnego i chwila odpoczynku. Alcúdia to zapewnia.

W zasadzie to miejsce, na które warto poświęcić nawet kilka dni, opalając się na jednej z wielu piaszczystych plaż. Wieczorami zaś możecie pozwiedzać zabytkowe i romantyczne Alcudia Old Town, wybrać się do portu czy posiedzieć z butelką Sangrii na największej w tej okolicy plaży, Playa de Alcudia.

Alcudia to nie tylko plaże, ale również klimatycznie przystrojone stare miasto.

Alcudia Old Town

Jeśli natomiast szukacie niezatłoczonych i pięknych plaż, zostawcie auto w mieście i wybierzcie się na Playa de Sant Joan lub Platja des Coll Baix. To trudno dostępne i odwiedzane głównie przez lokalsów plaże. Z łatwiej dostępnych warte zobaczenia jest Playa de Muro, ale spodziewajcie się tłumów.

Półwysep Formentor

Nie lubię długiego przesiadywania w jednym miejscu, więc po szybkim wypoczynku, pakujemy się do samochodu i ruszamy w kierunku półwyspu Formentor. To bardzo górzyste tereny, po których wiodą kręte serpentyny z bajecznymi widokami na skaliste wybrzeża.

Przygotujcie się na solidną dawkę adrenaliny. I mając w planach ten kierunek, koniecznie wykupcie dodatkowe ubezpieczenie na auto.

Naszym pierwszym przystankiem jest Mirador des Colomer, gdzie znajduje się mały bar (z pysznymi pizzerkami) i tarasy widokowe. Trudno w tym miejscu zaparkować, ale nie zniechęcajcie się za szybko – cierpliwość się opłaci.

Skaliste wybrzeże półwyspu Formentor.

Mirador des Colomer

Po napstrykaniu tysiąca zdjęć, udajemy się na plażę Cala Formentor Beach. To nieco zatłoczona, ale tak wielka plaża, że spokojnie znajdziecie sobie miejsce.

Po szybkiej kąpieli i powrocie na parking, czeka nas niemiła niespodzianka: zapomniałem wyłączyć świateł w samochodzie i padł akumulator. W samochodzie nie mieliśmy kabli rozruchowych, a przepytywani kierowcy nawet nie wiedzieli o czym mówię. Dopiero po kilkunastu minutach pomogło nam dwóch rosłych Niemców i Hiszpan, odpalając samochód na pych.

Jeśli wystarczy wam czasu i nie będziecie mieć dość przygód, koniecznie wybierzcie się na sam koniec półwyspu, do Cap de Formentor Lighthouse. To obowiązkowe miejsce dla fotografów krajobrazowych.

My postanowiliśmy wrócić do punktu widokowego Mirador des Colomer na piękny zachód słońca.

Mirador des Colomer, Majorka
Zachód słońca na punkcie widokowym Mirador des Colomer.

Port de Sóller

Kolejnym punktem wycieczki jest Port de Sóller. Do tego miejsca możecie dotrzeć na dwa sposoby: albo wynajętym samochodem przez wygodną autostradę z płatnym tunelem pod górami (5.20€). Albo zostawiając auto w stolicy, by dotrzeć tutaj zabytkową kolejką przez góry Serra de Tramuntana.

My wybraliśmy wariant z samochodem, by później dotrzeć do kolejnych, okolicznych atrakcji. Kolejka jest natomiast dostępna także na odcinku Sóller – Port de Sóller, co w zupełności wystarczy, by poczuć klimat tego miejsca.

Zabytkowa kolejka w Port de Sóller
Zabytkowa kolejka w Port de Sóller.

Sóller to urocze i spokojne miasteczko położone w masywie górskim Serra de Tramuntana. Koniecznie zajrzyjcie do jednej z wielu restauracji lub kawiarenki i posmakujcie koktajli z lokalnych pomarańczy.

W położonym kilka kilometrów dalej Port de Sóller znajdziecie wielką plażę i port morski z milionem jachtów. Sama plaża i kolor wody ustępuje tym co widzieliśmy w okolicach Alcúdii, ale rekompensuje to widok gór wyrastających znad brzegu.

Sa Calobra

Dotarcie do zatoczki Sa Calobra będzie nie lada wyzwaniem, bowiem czeka was jazda kilkunastokilumetrową górską serpentyną Nu de Sa Corbata. Droga jest wąska i w sezonie dość mocno zatłoczona, a dodatkowym utrudnieniem są bajeczne widoki na morze. I czasami błąkające się przy ulicy owce.

Droga do Sa Calobra wiedzie przez górzyste tereny Serra de Tramuntana.

Na miejscu zastaniecie ogromny wąwóz Torrent de Pareis i plażę Sa Calobra Beach na jego krańcu. Warto też zostać do późnego wieczoru, by oglądać błyskające w dali jachty. I miliony gwiazd na niebie.

Sa Calobra Beach, Majorka

Palma de Mallorca

W moim zestawieniu nie mogło zabraknąć stolicy, czyli Palmy de Mallorca. To dobre miejsce by na chwilę uciec od wiecznego słońca, głośnych plaż i poszukać spokoju w jednym z wielu tutejszych parków z palmami i egzotyczną roślinnością. Szczególnie polecam w tym celu Bishop’s Garden nieopodal katedry.

A skoro już mowa o katedrze, koniecznie zajrzyjcie do La Seu Cathedral. To najciekawsza budowla na całej wyspie wzniesiona na starożytnych murach.

Palma de Mallorca to także tętniące życiem stare miasto z wieloma wąskimi uliczkami, skwerami zieleni, klimatycznymi restauracjami i ulicznymi grajkami. Błądząc tutaj, poczujecie się jak w Wenecji.

Jeśli zaś nastawiacie się na hiszpańskie zakupy, zajrzyjcie na ulicę Paseo del Borne, gdzie znajdują się sklepy tj. Rialto Living, Louis Vuitton, Hugo Boss, Carolina Herrera czy Relojería Alemana.

Mondragó

Na zwiedzenie stolicy spokojnie moglibyśmy poświęcić kilka dni, ale my wolimy plażowanie i zwiedzanie wybrzeża. Tym razem kierujemy się więc w kierunku parku krajobrazowego Mondragó, w którym znajdziecie dwie wyjątkowo ładne plaże po dwóch stronach zatoki.

Miejsce to jest dość popularne wśród turystów, więc warto tu dotrzeć z rana. Na plaży wypożyczycie sprzęt wodny lub… kupicie kokosa, którego z użyciem młotka rozbije wam sprzedawca.

Jaskinie w Portocristo

Po południu plaże Mondragó zapełniają się turystami, a my uciekamy w kierunku Portocristo. Znajdują się tutaj dwie jaskinie: Caves of Drach (Jaskinia Smoka) oraz Fishhook Caves. W pierwszej z nich odbywają się koncerty muzyki klasycznej na tafli podziemnego jeziora. Obie zaś są ciekawie oświetlone i warte odwiedzenia.

Jaskinia Drach Caves, Majorka

Będąc w Portocristo, możecie również wybrać się nad tutejszą plażę Playa de Porto Cristo. Inną ciekawą opcją jest wypożyczenie żaglówki w zatoce Jaume Vermell Nautica i oglądanie wyspy z poziomu morza.

Magaluf

Jeśli chcielibyście na chwilę odpocząć od zwiedzania, plażowania i podziwiania kolejnych cudów natury, rozważcie Magaluf. To miasto w sezonie zamienia się w jeden wielki klub z beach party. Na miejscu znajdziecie kilkadziesiąt lokali, w których bywają największe gwiazdy muzyki klubowej.

Przygotujcie się jednak na prawdziwe zgorszenie. Miasto jest przepełnione naćpanymi Anglikami, czarnoskórymi dilerami kokainy czy tańczącymi na ulicach prostytutkami.

Za dnia miejsce to zmienia się w młodzieżowy kurort. Do wyboru macie zatłoczoną plażę, park rozrywki Katmandu Park, park wodny Western Water Park oraz oceanarium Marineland.

El Arenal

El Arenal w nocy to trochę skromniejsza wersja Magaluf, lecz zamiast Anglików, bawią się tutaj Niemcy. Miasteczko ma także rodzinne atrakcje, tj. wielkie i bardzo fajne Palma Aquarium, w którym znajduje się najgłębszy w Europie basen z rekinami, miejską plażę oraz park wodny Aqualand.

W poszukiwaniu spokoju polecam udać się w kierunku Cala Blava, gdzie znajdziecie dzikie i niestrzeżone plaże, w których przebywają jedynie lokalsi.