Zachód słońca oglądany z plaży Freedom Beach, Ko Tao

Zatoka Tajlandzka:
Koh Phangan, Ko Tao czy Koh Samui?

Którą wyspę wybrać na wakacyjny wypad, mając ograniczoną ilość czasu? Przed wami turystyczne Samui, backpackerskie Phangan i nurkowe Ko Tao.

Tajlandia jest prawie dwukrotnie większa niż Polska i oferuje bardzo zróżnicowane atrakcje. Do wyboru macie krańcowe obszary Himalajów w prowincji Chiang Mai, parki narodowe, dżungle, safari, zabytkowe świątynie buddyjskie, zatłoczoną metropolię Bangkoku. No i 2600 kilometrów wybrzeża.

Większość turystów wybiera jednak Tajlandię ze względu na rajskie wyspy z piaszczystymi plażami, czystą wodą i rafami koralowymi.

A skoro już mowa o wybrzeżu to tutaj wybór jest równie skomplikowany. Albo i jeszcze bardziej.

Na wschodzie kraju znajdują się najmniej turystyczne wyspy, przede wszystkim Koh Chang, Ko Kut i Ko Mak. Mniej więcej po środku są wyspy Zatoki Tajlandzkiej, a na zachodzie najbardziej oblegane i najładniejsze Morze Andamańskie. To tak w dużym uproszczeniu.

I każdy z tych regionów jest warty bliższego poznania, ale dzisiaj przybliżę wam trochę Zatokę Tajlandzką i jej oblicza. Zaczynajmy!

Jak dotrzeć na wyspy?

Dotarcie tutaj z Bangkoku, skąd większość z was zaczynie podróż, jest łatwiejsze niż dojazd z Poznania w Tatry. Macie 3 główne opcje:

  1. Samolot. Najszybsza, najwygodniejsza, ale i najdroższa opcja. Przelot tanimi liniami Nok Air lub Thai AirAsia z lotniska Don Mueang do Suratthani i późniejszy rejs kosztują od 100 USD za osobe. Jeszcze lepiej wybrać linie Bangkok Air i polecieć prosto z lotniska Suvarnabhumi na Koh Samui, ale to już koszt około 300 USD.
  2. Pociąg + prom. Wersja trochę kombinowana, bo pociąg nie dojeżdża bezpośrednio do portu i trzeba samodzielnie zorganizować przejazd i bilety. Tanio, wygodnie, ale wymaga więcej czasu i samoorganizacji.
  3. Autobus + prom. Kompromis pomiędzy ceną, czasem i wygodą. I my wybraliśmy tę opcję z biurem Lomprayah. Podróż trwa około 13 godzin i odbywa się nocą, jednak to nic strasznego – autobusy są bardzo komfortowe i mają funkcję przerobienia siedziska na łóżko. Z kocem w komplecie. Natomiast podczas przesiadki grupa dostaje naklejki i opiekuna, który pokazuje gdzie i kiedy wsiąść. Niczym na wycieczce szkolnej.

Do wyszukiwania biletów czy orientacyjnych kosztów polecam wyszukiwarkę 12go.asia.

Port przesiadkowy w prowincji Chumphon o wschodzie słońca.
Wschód słońca, lokalni rybacy zaczynają pracę. Albo kończą nocą zmianą.

Koh Phangan

Nie znajdziecie tutaj długich i szerokich, skomercjalizowanych plaż. Zamiast tego jest kilkanaście małych, przepięknych zatoczek z białym piaskiem, pochylonymi palmami kokosowymi i górzystą dżunglą, rozpoczynającą się zaraz za plażą.

Większość hoteli na wyspie to w odróżnieniu od Koh Samui, mniej lub bardziej wygodne bungalowy. Różni je jednak cena, która jest niższa niż podobne na Samui czy Ko Tao. Ceny rosną tylko raz w miesiącu, tuż przed pełnią księżyca, kiedy na plaży Hat Rin organizowane jest Full Moon Party.

Ogrody z bungalowami mają klimat. Egzotyczna roślinność, gekony i śpiewające całymi dniami ptaki. Do tego, w zależności od standardu: zewnętrzne baseny, restauracje, bliskość plaży. Można poczuć się jak w prawdziwej dżungli!

Koh Phangan to backpackerski raj i wg miejscowych, przypomina Samui sprzed 30 lat. Jak wiele miejsc w Tajlandii, najlepiej je zwiedzać z poziomu skutera. Koszt wynajęcia oscyluje w granicach 50 zł/dzień. Pamiętajcie jednak, by przed wypożyczeniem dokładnie sfotografować i sprawdzić stan pojazdu.

Wyspa ma opinię bardzo rozrywkowej i w sezonie przyjeżdża tu około 20 tys. imprezowiczów na Full Moon Party. A jeśli nie traficie w pełnię to nic straconego. Jest jeszcze Black Moon Party oraz Half Moon Party.

W związku z tym, miejsce to jest szczególnie popularne wśród młodych i raczej budżetowych turystów.

Mniejsza siostra Ko Samui zachwyca spokojem, piaszczystymi plażami i rafą koralową.

Szczególnie polecam wybrać się na północne wybrzeże, gdzie znajdziecie niewielką wysepkę Ko Ma. Woda łącząca obie wyspy jest tak płytka, że przedostaniecie się na drugą stronę bez łodzi. Zwłaszcza w czasie odpływu.

Poza plażami, znajdziecie tutaj kilka wiosek, dużo palm, plantacje kokosowe, wodospady, popularne świątynie buddyjskie i dżunglę.

Najlepiej nastawić się na spokojne zwiedzanie, relaks, wieczorne oglądanie zachodów słońca i powolne eksplorowane kolejnych zakątków wyspy. Chwilami poczujecie się jak bohaterowie filmu Niebiańska plaża.

Dla kogo? Backpackersi, młodzież i imprezowicze, budżetowi podróżnicy, poszukiwacze przygód.

Śpieszcie się zwiedzać Koh Phangan, bo wcześniej czy później skończy jak Samui. Póki co cieszy jednak swoją naturalnością, mnóstwem natury i dzikością rajskiej wyspy.

Ko Tao

Mekka miłośników nurkowania i innych form aktywnego wypoczynku.

Cała infrastruktura wyspy ma związek z nurkowaniem, zaczynając od sklepów z ekwipunkiem, przez szkółki i bazy nurkowe, na agencjach organizujących wycieczki kończąc. Nawet rozmowy w barach dotyczą tego sportu.

Nie dziwi więc, że Ko Tao zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem wydawanych licencji nurkowych PADI.

Ko Tao dostarczy rozrywki doświadczonym nurkom i tym, którzy dopiero chcą się nauczyć nurkowania podczas jednego z licznych kursów. A nawet tym, którzy wcześniej nie myśleli o schodzeniu pod wodę. I ja do tej grupy się zaliczam – nie sądziłem, że podwodny świat jest tak fascynujący!

Popularność jednak nie wzięła się znikąd, a przede wszystkich z niskich cen. Przykładowe kursy i ceny:

  • Discover Scuba Diving (pól dnia) – 2000 THB
  • Open Water Diver (3-4 dni) – 9000 – 10000 THB
  • Advanced Open Water (2 dni) – 8500 THB

Jeśli zaś chodzi o miejsca do plażowania, snorkelingu i nurkowania, tych również nie brakuje. Ze szczególnie polecanych można wymienić: Aow Leuk, Mango Bay, Tanote Bay, Shark Island czy najpopularniejsza Freedom Beach.

Nie musicie od razu schodzić w głębiny i warto zacząć od snorkelingu. Już to wystarczy do obserwacji życia toczącego się na rafie koralowej przez takich gości, jak żółwie, amfipriony (Nemo fish), pensetniki czy koniki morskie.

Strzeżcie się jednak rekinów, muren, mątw, płaszczek czy ognicy pstrej, które też grasują w tych okolicach.

Ko Tao to dobre miejsce także ze względu na lepszą niż na Koh Phangan infrastrukturę hotelową. Sporo tu wysokiej klasy hotelów z basenami (infinity pool) i widokiem na morze.

Infinity pool i hotelowy ogród w Aminjirah Resort.

Ko Tao

Last but not least

Wyspa jest niewielka, ale bardzo górzysta i porośnięta dżunglą. Do większości z ww. plaż nie ma dojazdu drogą lądową i trzeba używać kajaków lub łódek.

To z kolei otwiera nowe możliwości i dostarcza mnóstwa zabawy. Możecie uprawiać wspinaczkę (bouldering), wybrać się na rowery górskie lub trekking po dżungli, m.in. z Sairee do Tanote (ok. 5 km, 3h marszu).

Po skończonym i udanym dniu, warto odwiedzić jeden z punktów widokowych celem podziwiania zachodu słońca. Najlepszy to John-Suwan Mountain Viewpoint, ale jest jeszcze Deisha Viewpoint, Mango Viewpoint i kilka mniejszych.

Dla kogo? Fani sportów wodnych, aktywni turyści. Plażowicze też nie powinni narzekać na nudę!

Punkt widokowy John-Suwan Mountain Viewpoint. Wejście przypłaciliśmy zniszczonymi klapkami, ale było warto! Wy lepiej przygotujcie wygodne buty podejściowe.

Koh Samui

Samui to największa i najpopularniejsza w tym regionie wyspa. Typowo wakacyjna, z bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturą turystyczną, a nawet z lotniskiem.

Przyjeżdżają tu przede wszystkim rodziny z dziećmi, grupy zorganizowane i ci, którzy szukają totalnego relaksu. Najlepiej w opcji All Inclusive. Plażowanie, bujanie się na hamaku, opalanie na leżaku czy pływanie w hotelowym basenie. Najlepiej 5-gwiazdkowym.

Jeśli natomiast szukacie cząstki dawnego, rajskiego czaru, musicie ominąć główne plaże i kierować się na północ oraz południe wyspy. Tam ciągle zachowały się małe ukryte zatoczki, tradycyjne wioski, zachwycające lasy palmowe i prawdziwa dżungla.

Dla kogo? Rodziny z dziećmi, wczasowicze, hotelarze, wygodniccy.